Zestaw Sandersa
Sanders wrote: "Wybaczcie, nie jestem aż taki specem, lecz raczej początkującym "kapaczem", ale postaram się opisać cały praktykowany przeze mnie cykl produkcyjny.
- Zacier różny, od śliwek, przez porzeczki, aż po przefermentowane przetwory babci. Dla sprawdzenia jakości produktu, testowałem też klasyczne 1410 na drożdżach spożywczych. Jedyna różnica, że w końcowej fazie fermetacji dodałem szklankę surowego ryżu. Nawet znawcy, testujący końcowy produkt uznali, że nie jedzie bimbrem !
Czas fermentowania taże bardzo różny, bo nie zawsze mam czas rozłożyć się z produkcją, więc niektóre nastawy stały i całą zimę w piwnicy (swoją drogą ciekawe czy takie wino "traci procenty" np. w wyniku zmiany etanolu w alkohol octowy?).
- Pierwsza destylacja - tak jak napisałem kolba 6 l napełniana do ok 5 l. i grzana na tracycyjnej kuchni węglowej (w związku z tym mam problem z regulacją temperatury, ale doświadczenie pokazuje żeby grzać na maxa!). Na ogół równolegle podgrzewam sobie w szybkowarze kolejną porcję, żeby zbyt długo nie czekać na kapanie. Gotuje się ok. 2 godzin i w tym czasie temperatura na górze kolumny rośnie od 75 do 95 C, a moc produktu spada od 95 do 20% (przy tym poziomie kończę grzanie). Reflkus w I fazie (20-30 min) to ok. 50%, potem spada do 0. Pojawia się znów gdy zaczynam mocniej grzać, ale generalnie nie zmniejszam tempa odbioru, więc zależy on tylko od tego jak silnie grzeje. Z pierwszego przepędu otrzymuje ok 1 l. produktu o mocy po zmieszaniu ok 55%.
- Druga destylacja - Znów zbieram 5 l pierwszego destylatu i grzeje, odbierając analogicznie jak przy 1 razie, aż do 20 %. Po ok 1,5 godzinie mam: 1l 95 % 1 l 80 % i 0,5 l 50 % gotowego produktu. Bez względu na wyjściową bazę zacieru, zapach jest b. delikatny (oczywiście im mocniejszy (czystszy) produkt końcowy tym zapach słabszy, co akurat mnie martwi bo marzy mi się np. taka pachnąca śliwowica - jak oni to robią w Łącku ?).
- Na koniec uwaga dot. chłodnicy. Pierwsza była kulowa, która miała tę wadę, że jak za mocno grzałem, to nie była w stanie chłodzić i po całym domu rozchodziły się opary etanolu. Szczęśliwie zbiła się ! Druga, spiralna miała tę wadę, że jak za mocno grzałem to skraplało się tak dużo, że destylat wylewł się górą. Szczęśliwie zbiła się i ta. Teraz mam chłodnicę Davisa (czyli 3 walce w sobie, przy czym pary idą środkowym), która pracuje bez zarzutu. Mam nadzieję że tej nie zbije!
To tyle, pozdrawiam koleżanki (zwłaszcza!) i kolegów "kapaczy" !!!
|